
Przy maszynie siedzę już prawie rok. Naprawdę wiele się nauczyłam przez ten czas, tym bardziej, że wiedzę, doświadczenie i szlify krawieckie zdobywam samodzielnie. Nie mam obok siebie nikogo, kto mógłby popatrzeć, skorygować, podpowiedzieć. Nie chodzę do żadnej szkoły kształcącej w szyciu na maszynie - chciałam, ale w moim mieście nie ma takowej dla dorosłych. Siedzę więc od roku, biorę materiał, próbuję, pruję, kombinuję. Korzystam z własnej fantazji, z książki, którą jakiś czas temu dostałam (
pisałam o niej tutaj - klik), z zasobów internetu, z rad i doświadczeń cudownych osób, które "poznałam" w sieci. Wychodzi mi lepiej lub gorzej, ale na tyle dobrze, że z dnia na dzień czuję się przy maszynie pewniej, lepiej, swobodniej. Na tyle dobrze, że......z potrzeby chwili porwałam się na uszycie SUKIENKI!