

Jak do tego doszło? Wiecie jak to jest - jedna Pani drugiej Pani a ta Pani innej Pani....czego efektem była dzisiejsza rodzinna wycieczka w miejsce, gdzie powstają personalizowane koszulki i inne rzeczy z własnym nadrukiem. Pojedyńcze egzemplarze, masowa produkcja - co się chce i na czym się chce. Projekt własny lub wybrany jeden z wielu na miejscu - bajka!

Stałam jak zaczarowana, patrzyłam, pstrykałam fotki. Musiałam uwiecznić cały proces produkcji - przygotowanie koszulki do druku, samo drukowanie, utrwalanie nadruku, prasowanie, nagrzewanie i wszystkie inne czynności, które zbliżały mnie do momentu aż mogłam wziąć w swe dłonie cieplutką jeszcze koszulkę z własnym nadrukiem. Taka jestem duża a taka mała:))))
Nadruk jest piękny, nie taki gumowaty jak na koszulkach, które czasami kupuję dzieciom w sklepach. Nie wiem jaki jest "trik" tego nadruku, ale wygląda mega naturalnie, jakby od zawsze na tej koszulce był. Wrażenie jest takie jakby się "wtapiał" w strukturę tkaniny. Otrzymałam zapewnienie, że pranie też nadrukowi nie zaszkodzi. 
A oto moja koszulka, w całej okazałości, jeszcze gorąca, prosto spod maszyny:))))





Super :) Co to za miejsce??
OdpowiedzUsuń:))) Miejsce niezwykłe:))))
UsuńZazdroszczę;))))
OdpowiedzUsuńKoszulki czy wycieczki?:) Z wycieczką nie pomogę a z koszulką...da się:)
UsuńBomba! :) Na modelce pewnie jeszcze efektowniejsza!
OdpowiedzUsuńNa modelce pewnie tak:) Tylko która modelka chciałaby założyć Adelkowego t-shirta?
Usuńsuper sprawa!!! :D
OdpowiedzUsuńa gdyby mieć taką maszynę w domu ;p
Lepiej może nie mieć takiej w domu:) Taka maszyna mogłaby rozleniwiać....
UsuńJuż widzę, jak się cieszysz :) Ja też bym się cieszyła! To jest prawdziwy skarb :)
OdpowiedzUsuń