Tegoroczne wakacje przeleciały mi niemal przez palce. Dopiero się zaczynały a już zmierzają ku końcowi. Niewiele tego lata uszyłam. Czasu na szycie było jakby mniej. Na 5 dni przed końcem wakacji pomyślałam, że albo teraz albo nigdy. Usiadłam i uszyłam....
Niby nic wielkiego, nic nowatorskiego. Zwyczajna spódniczka. Galowa spódniczka na rozpoczęcie roku szkolnego. Spódniczka z koła dla córki, która po raz pierwszy przekroczy mury szkoły jako uczeń a nie siostra, która przychodzi z Mamą po brata. Spódniczkę z koła już szyłam, więc ze spokojem podeszłam do tego projektu i....przekombinowałam:)
Na spódniczkę użyłam czarną tkaninę, którą kiedyś tam kupiłam w Ikei (9,99 PLN za metr). Kupiłam ją z zamiarem wykorzystania na uszycie poszewek ozdobnych na poduszki - ot, taka nagła zmiana planów... Wymierzyłam, wykroiłam i zabrałam się za szycie. Na pierwszy rzut wszycie zamka. Chciałam aby był kryty, jednak nie znalazłam w sklepach czarnego, więc zdecydowałam się na wszycie zwykłego w kolorze popielatym. Ten popiel jakoś się nie komponował, więc go ukryłam...Jakoś wyszło, jestem zadowolona.
Mała dziewczynka i taka czarna spódniczka. Nie chciałam, aby była taka czarna, więc wymyśliłam sobie, że między pasek a spódniczkę wszyję białą lamówkę bawełnianą ze skosa. Ten pomysł zaważył na tym, co się z moim szyciem działo dalej:) A działo się, działo....
W zamierzeniach spódniczka miała mieć pasek zapinany na guziczek. Niby prosta sprawa, bo już taką konfigurację miałam przećwiczoną na innych spódniczkach...z tym, że poprzednie spódniczki nie miały wszytej lamówki. Ta miała...No jakoś mi nie szło tworzenie ładnego zapięcia z lamówką. Pierwsze podejście, drugie, trzecie, czwarte...Szyłam i prułam. Myślałam, że prucie już mnie opuszcza, ale nie. Prułam wiele razy.
Chyba po 15-tym lub 16-tym podejściu odpuściłam. Zapięcia paska nie będzie. Przerobiłam zakończenie paska i ....No właśnie - nie było to dobre posunięcie. Zamek niżej, pasek wyżej i szpara...Wszyję haftki - taka myśl mi przemknęła. Wszyłam, zapięłam. Całkiem nieźle, ale jednak wciąż nie tak. Do tego córka zaczęła narzekać, że ją kłuje, że niezbyt wygodnie, że....
Miałam już myśl, aby wypruć zamek i wszyć go od góry, od paska. Wtedy nie byłoby szpary. I wrócił do domu Mooonsz. Rzut okiem na spódniczkę i mówi "Zrób taki paseczek na guziki. Zakryjesz tą przerwę a przy okazji jakiś element nowatorski, dekoracyjny powstanie". Genialnego mam Moonsza, co?:) Jest więc paseczek i guziczki w kontrastującym kolorze. Na deser obszyłam już dół spódniczki białą lamówką. Spódniczka gotowa, ale chyba wypruję cały pasek, zamek i wszyję wszystko na nowo, bo mimo, że fajnie wygląda, to jakoś mi nie leży.... Wyszło jak wyszło - sami oceńcie czy Wam się podoba.
Przy tym projekcie korzystałam ze swojej nowej stopki do ściegu owerlokowego (
pisałam o niej tutaj). Coraz bardziej uwielbiam tę stopkę. Wykończenie brzegów zadowala mnie bardzo. O owerloku marzyć nie przestałam, ale już przynajmniej się nie denerwuję, że od środka wygląda wszystko tak sobie. Tym razem wnętrze zadowala mnie. Siedzę i zaglądam do środka i uśmiech nie schodzi mi z twarzy. Zobaczcie, wygląda nieźle, prawda?
Złamałam przy okazji jedną igłę, bo zapomniałam przestawić igłę i
uderzyła w środek. Pamiętajcie zatem o tym, że podczas pracy ze stopką
do ściegu owerlokowego nie można mieć ustawienia igły na szycie po
środku:)
Trudząc się przy szyciu tej spódniczki zdecydowałam, że muszę w najbliższym czasie dokupić sobie stopkę do podwijania i do przyszywania lamówki. Spódniczki i sukienki raczej zagoszczą w moim repertuarze na stałe a ręczne podwijanie, obszywanie jest strasznie czasochłonne. A! I cyrkiel krawiecki jeszcze zapisałam na listę niezbędnych przydasi, bo praca z cyrklem domowej roboty możliwa jest, ale niezbyt wygodna.
Odkładam spódniczkę do szafy. Zanim ją przerobię muszę od niej odpocząć:) Tylko czy zdążę przed pierwszym dzwonkiem?
Spodniczka podoba mi sie Baaardzo :))) Sama moglabym w takiej chodzic no i narobilas mi checi ,abym uszyla jakas tez dla mojej corci :)) Pozdrawiam Cie Serdecznie :)
OdpowiedzUsuńDziękuję:) Ciekawa jestem Twojej spódniczki - będę zaglądać:) Pozdrawiam
Usuń:))) Na pewno sie pokaze ,ale jeszcze nie wiem kiedy :)) No i na pewno nie bedzie taka Sliczna jak Twoja :))) Teraz gonie zaleglosci poszewkowe :)) Milego Dnia Ci Zycze :)
UsuńMyślę, że na pewno będzie:) Pozdrawiam
UsuńWysłałam komentarz? Czy zniknął?
OdpowiedzUsuńZniknął, grrr.
UsuńByło tak:
Jest w porządku, ładna, wdzięczna, nie ma co poprawiać, lepiej uszyj nową :-) Jeśli zdążysz, córka będzie miała wybór, a na przykład granatową włoży nie tylko na apel.
Oj, mężowie to mają często zbawcze pomysły! My się na czymś zafiksujemy, a oni spojrzą świeżym okiem i od razu podsuną rozwiązanie :-)
Wiesz, ja też ostatnimi dniami mam tak, że coś u kogoś piszę i komentarz znika. Zauważyłam, że dzieje się tak wtedy, gdy po napisaniu dopiero loguję się na konto. Wcześniej tak nie było....
UsuńTak, mężowie mają fajne pomysły, jeżeli tylko pozwolimy im je mieć, hahaha. Ja jestem szczęśliwa, że mam przy boku kogoś, kto nie tylko mnie wspiera ale również podpowiada:) Miłego dnia
A jeszcze ciekawe, że czasem mój komentarz u Ciebie pokazuje się od razu, a czasem musi czekać na akceptację. Swoją ścieżką, norrrmalnie skandal! ;-))
UsuńSkandal!:)))))
UsuńMoje też się nie ukazały pod niektórymi wpisami :( Skandal! ;-)
UsuńMuszę się tym zainteresować, bo nie wiem dlaczego tak się dzieje....
UsuńFajna kiecka :) Ja już się nauczyłam, że czasem warto skorzystać z "mężowego" spojrzenia.... Niby się nie zna na szyciu i robótkach, ale jego rozwiązania i podpowiedzi często bywają genialne w swojej prostocie! Ja często przesadzam w kombinowaniu i wymyślaniu rozwiązania, więc taka równowaga dobrze mi robi :)
OdpowiedzUsuńZdecydowanie częściej muszę korzystać z "mężowego" spojrzenia:)
UsuńDziękuję i pozdrawiam
Przeurocza spódniczka!
OdpowiedzUsuńGdy byłam dziewczynką w wieku szkolnym, babcia szyła mi wszystkie kreacje. Nikt takich nie miał.
Twoja pociecha też ma to szczęście :)
Oj, chciałabym móc tak szyć dzieciom ubranka jedyne w swoim rodzaju. Dopiero raczkuję, ale to, co napisałaś dodało mi skrzydeł i wiary, że nie powinnam się poddawać i zdobywać tę umiejętność mimo trudności, jakie napotykam na szyciowej drodze. Dziękuję:)
UsuńPiękna spódniczka,nie przestawaj szyć bo aż nie chce się wierzyć,że dopiero raczkujesz gdy patrzę na Twoje dokonania : ). A pomysłowa druga połówka to prawdziwy skarb,też taki mam : ). Pozdrowionka.
OdpowiedzUsuńDziękuję, to dla mnie bardzo miłe.
UsuńPodoba mi się:)). Ja zwykle wszywam zamek włącznie z paskiem. Jeśli mogę coś zasugerować, to może warto przyszyć białe guziczki, takie bez dziurek. Albo obciągane tym samym materiałem, co lamówki. Czerwone jakoś wprowadzają obcy element.
OdpowiedzUsuńTak, chyba najlepiej wszywać z paskiem...A czerwone guziki? Mnie się podobają, one czerwone nie są, tylko bordowe i "na żywo" fajnie się komponują:))))
UsuńŚwietna ta spódniczka. Mnie ten czerwony element pasuje lubie polączenia tych kolorów
OdpowiedzUsuńDziękuję:) Mnie też to bordo pasuje:)
UsuńŚliczna jest :) Gratulacje :)
OdpowiedzUsuńDziękuję:)
UsuńMnie się bardzo podoba:) Jest elegancka, bardzo dziewczęca i leży idealnie na modelce:) Pozdrawiam cieplutko i zapraszam do siebe. Ania
OdpowiedzUsuńJeżeli tak ja odbierasz to tylko pozostaje mi się cieszyć:) dziękuję:) Zajrzę do Ciebie na pewno.
UsuńBardzo mi się podoba spódniczka. :) Dziewczęca, ale elegancka. :)
OdpowiedzUsuń