Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tilda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tilda. Pokaż wszystkie posty

listopada 06, 2015

Czasami chłopak znaczy.....dziewczyna !

Kompletnie się nie spodziewałam takiego obrotu sprawy. Miewacie czasami tak, że zabieracie się za tworzenie jednego a wychodzi drugie? Zupełnie nieplanowo tak wydarzyło się u mnie. Nie planowałam a mam. Nie chciałam, ale jakoś samo tak wyszło....Kiedy rozkładam materiały a w ręce wpadają nożyczki, to nigdy nie wiem jaki będzie finał. Tak też było w tym przypadku.... 

października 22, 2015

Radek...

Radek powstał dla małego Radusia. Choć uszyłam go jako ostatniego, to pokażę Wam jako pierwszego, bo niedługo wyrusza w podróż. Nowy króliczy uszytek w wersji męskiej...ze spodniami....Zdecydowanie wolę szyć sukienki, ale nie dlatego, że spodnie są trudne...

października 07, 2015

Dzień świstaka...

Od jakiegoś czasu dopadł mnie i nie chce puścić. Dzień świstaka a raczej wieczór. Codziennie koło 20.30 zasiadam do maszyny i szyję. Za każdym razem coś innego, ale jednak to samo. Zmieniają się tylko kolory, wzory i formy. Efekt za każdym razem jest ten sam....

października 02, 2015

Niby to samo....a jednak nie....

Szycie to tworzenie. Czasami wydawać by się mogło, że szyjemy to samo, ale za każdym razem wychodzi coś innego. Trudno powielić ten sam 'luk' dwa razy. Choćbym się starała najmocniej jak potrafię (choć wydaje mi się, że mocniej się starać już nie potrafię), to za każdym razem to, co pozornie takie same, wychodzi jednak inne....

września 24, 2015

Adelka i spółka....z jednego podwórka.

Adelka powstała dla malusiej Amelki. Kolorystyka wybrana przez jej ciocię, ale jakże idealnie wpisująca się w blogową kolorystykę. Jakby nie patrzeć, to biel, czerwień i granat to kolory, które dosyć często goszczą na tym blogu. Przez przypadek.... Skoro tak, to ta panna niemal automatycznie zyskała imię. Przedstawiam Wam Adelkę.

września 14, 2015

Króliki atakują, czyli jak postanowiłam zostać króliczą mamą....

Amelia - rozważna i romantyczna, twórcza oraz odpowiedzialna. Potrafi zrealizować swe najśmielsze marzenia, a w pracy ceniona jest za wnikliwość. Dzięki pochwałom i sukcesom rozkwita, mobilizując się do dalszego rozwoju. W jej życiu ważne miejsce zajmują kariera oraz dalekie podróże. Jest lubiana, subtelna i taktowna. Posiada dar szybkiego podejmowania trafnych decyzji i niezwykle precyzyjnego działania. Nie znosi monotonii oraz nudy. Nigdy nie narzeka i nie ulega zwątpieniu. Marzy natomiast o wielkiej miłości po grób, chociaż nie stroni od przygód i gorących romansów – bardzo trudno jej się ustatkować. Założenie rodziny nieustannie odkłada w czasie. *

maja 05, 2015

Słonie wędrowniczki



W moim szyciowym pokoju ostatnio sporo słoni powstało. Dwa na akcję Setki słoni dla dzieciaków, kilka z rozpędu uszytych powędrowało do znajomych dzieci. Jeden wciąż czeka aż pojadę i przekażę kolejnemu maluchowi. W planach szycie kolejnych...



kwietnia 16, 2015

Podróż do....czyli pierwsza wyprawa Felka i Feli

Malwina w moim domu gości już od dwóch tygodni, a ja poza szybkim i krótkim teście, o którym pisałam tutaj (klik) nic nie szyłam. Pewnie zauważyliście moją zmniejszoną aktywność szyciową i blogową. Nie sądziłam, że cokolwiek może mnie wyłączyć z aktywności piśmienniczo-szyciowej a jednak - w ostatnim czasie w mojej rodzinie pojawiła się choroba, konieczność przeprowadzenia poważnej operacji a od jakiegoś czasu doszły dodatkowe obowiązki pielęgniarsko-opiekuńcze. Mimo, że miałam w planach szyć dla odstresowania, to jednak nie miałam ani czasu ani ochoty. A tu ktoś ważny czeka na Felka i Felę...Czas ucieka.....Termin mija a ja co zasiądę do maszyny to nic mi nie idzie. W głowie twórcza pustka.

czerwca 22, 2014

Powtórka z rozrywki - słoń po raz drugi....i wypełnianie Adeli uszytków stało się prostsze:)

Osiem miesięcy później.....Tak, tyle czasu minęło od chwili, kiedy uszyłam swojego pierwszego słonia (pisałam o nim tutaj). Słonia - przytulankę. Tamten słoń to była jedna z pierwszych rzeczy, jakie uszyłam. Od października 2013 roku sporo czasu minęło, dużo pewniej czuję się przy maszynie...

Wtedy ze słonika byłam bardzo zadowolona, dumna, mimo tego, że szwy się troszkę rozchodziły, że twardy wyszedł...... Zresztą do dzisiaj stoi obok maszyny i kiedy na niego spoglądam to się wzruszam:) Taka sentymentalna ja....:)

października 25, 2013

Królik Fredek i moje pierwsze spodnie



Tak naprawdę Zając Stefan - wykrój i instrukcje wykonania znalazłam tutaj.  Wyszedł jednak Królik Fredek:) Tak został nazwany i niech tak zostanie.

Nagimnastykowałam się przy jego tworzeniu, oj nagimnastykowałam. Samo zszywanie kłopotliwe nie było. Pierwsze trudności pojawiły się przy przewijaniu rączek i nóżek na prawą stronę. Tkanina, z której szyłam nie była zbyt podatna na przewijanie. Przy wypełnianiu poszczególnych części też jakoś lekko nie poszło. 

TOP